środa, 6 lipca 2011

005. Paaająąąąąk!

Coś mnie ostanio wzięło na wspomnienia o zielonej szkole. I zamieszczam tu moją ulubioną historię, o pewnym małym i uroczym stworzeniu.

Byłam w pokoju razem z moimi dwoma przyjaciółkami. Leżałam, czytałam, i mało mnie obchodziła reszta świata. Aż w pewnym momencie jedna z przyjaciółek z miną niewiniątka ; ' Weronika, a wiesz, że po twoim łóżku wspina się pająk? ' Oczywiście wierzyłam w to mniej więcej tak jak w istnienie Latającego Potwora Spaghetti. Wtedy druga zwariowana współlokatorka zaczęła mnie przekonywać, że to przecież prawda! A właśnie dwójka kolegów z sąsiedniego pokoju wpadła z wizytą. A kiedy i oni zaczęli marudzić, zwiesiłam głowę w dół, z zamiarem spojrzenia na bok łóżka. A tam, kilka centymetrów od mojej twarzy wspina się... tak, mój ulubieniec. Pająk. Jak nie wrzasnęłam, jak nie skoczyłam na sąsiednie legowisko, jak o mało nie uszkodziłam przy tym przyjaciółki! Ah, co to były za emocje! Wtedy okazało się, że nikt nie ma odwagi ukatrupić małego przyjaciela. Dopiero po kilkunastu minutach przekonaliśmy tych tchórzy, naszych kolegów. Nie potrafili spokojnie słuchać, że są baby a nie mężczyźni.

Jaga-Co-Się-Pająka-Bała.